Przeskocz do treści

Fragmenty


***
Dziewczyna klęczała na podłodze, z twarzą niemal przyklejoną do kamiennej posadzki.
Nie śmiała podnieś głowy i spojrzeć w oczy stojącemu przy niej młodemu mężczyźnie.
Znała go jednak. To młodszy brat Faraona,  liczący sobie około dwustu dwudziestu ośmiu księżycy, czyli lat dziewiętnaście. Drobne kamyczki uwierały ją w kolana.
Czuła zapach olejków, jakim był namaszczony. Zaledwie dwa razy do tej pory udało jej się zobaczyć jego oblicze. Dwa razy, a już śnił jej się po nocach! Był piękny!
Nazywano go Światłem Księżyca, lecz dla niej był niczym słońce.
Nie mogła tak myśleć, bo to zakazane! Słońce to Ra - Bóg - Pan jej i Faraon.
Saher Pren był jego bratem. A jednak…
- Kim jesteś? -  przerwał jej rozmyślania.
Głos miał już mocny, głęboki i melodyjny. Powodował w niej dreszcze, nie tylko strachu.
- Wybacz mi panie!  Jestem tu by ci służyć. Przysłała mnie Wielka Księżniczka Nilu, cudowna Nebre-anch,  żona naszego...
- Dość!
Nahalla  zamilkła zdziwiona. Wymienianie tytułów było przecież wymagane.
-  Skoro przysłała cię moja bratowa, co mam z tobą zrobić?
- Co tylko zechcesz Światło Księżyca. Jestem tu, by być ci bezgranicznie posłuszna.
Nahalla  wciąż klęczała. Plecy ją bolały, więc podniosła nieco głowę.
Jednak nadal nie miała odwagi, by spojrzeć. Widziała tylko jego stopy
obleczone w sandały z rzemyków, zdobione hojnie złotem i drogocennymi kamieniami.
Nagle on stanął tuż przy niej.
- Spójrz na mnie!
Pokręciła  głową.
- Skoro masz być mi posłuszna,  rozkazuję ci na mnie spojrzeć!
Nahalla  podniosła się. Powoli i z wahaniem usiadła w kucki.
Jednak jej wzrok skierowany był ku ziemi.
Saher wyciągnął do niej rękę, dość mocno ujmując jej twarz.
-  Patrz mi w oczy! - rozkazał.
Wreszcie z obawy przed karą lub nawet oddaleniem, dziewczyna podniosła wzrok.
Jej serce zamarło. Z bliska był jeszcze piękniejszy niż sądziła.
Śniada cera bez skazy, zmysłowe usta, prosty nos i
oczy w kolorze nocnego nieba, okalane czarną obwódką.
Pachniał cudnie olejkami z drzewa sandałowego i cedru.
Jego skóra lśniła w promieniach zachodzącego właśnie słońca.
Mężczyzna  zastygł w bezruchu, spoglądając na nią. Była bardzo młoda i niezwykle piękna. Nie spodziewał się, że aż tak! Nigdy jej nie spotkał wcześniej.
Ani pośród pałacowych komnat czy korytarzy, ani nigdzie indziej.
Jeśli przysłała ją Nebre-anch, musiała przecież przebywać w Pałacu.
Przyglądał się jej uważnie. Umyta i uczesana jak wszystkie niewolnice, ubrana w białą, płócienną szatę, ale bosa. Żadnych ozdób, nawet kolczyków czy naszyjnika.
Żadnego makijażu. Ogromnej brązowe oczy o długich rzęsach wpatrzone w niego z błaganiem, w którym strach mieszał się z podziwem. Widział to wyraźnie.
- Jak ci na imię?
- Nahalla. 
Uśmiechnął się nieznacznie. Faktycznie przypominała mu krople wody.
Świeżą i chłodną, a jednocześnie zaspakajającą  wszelkie pragnienia. Czyż nie po to ją przysłano? Saher od razu odkrył zamiary Królowej Nilu.
Jednak nie chciał w ten sposób korzystać z prezentu. Gdyby dziewczyna była coś warta, bratowa zatrzymałaby ją przy sobie. A może przysłała ją tu na przeszpiegi?
Spojrzał w duże oczy, wpatrzone wciąż w jego oblicze. Nie było w nich nic poza oddaniem i posłuszeństwem. Wyprostował się i puścił ją. Natychmiast opadła na posadzkę w ukłonie.
- Ile masz lat?
- Tej zimy  skończę dwieście osiem księżycy.
- Czyli siedemnaście! Jesteś zbyt stara na nałożnicę. Co ta Nebre-anch  sobie myślała, przysyłając cię tu?
Z rozbawieniem spogląda jak wzdryga się, zlękniona. Mógł bez problemu odgadnąć jej myśli.
- Czemu milczysz?- Pochylił się znów nad nią. - Zapytałem o coś!
Dziewczyna jeszcze bardziej skłoniła się ku posadzce. Czego on od niej właściwie chce?
Ma być jego nałożnicą? Zimny dreszcz mimo upału wstrząsnął jej ciałem.
Nigdy dotąd nie miała jeszcze mężczyzny. Do tej pory służyła tylko w świątyni, a potem Królowej Nilu, która nagle stwierdziła, że podaruje ją  szwagrowi. Kazała Nahalli spełniać wszystkie jego zachcianki. Jednak dziewczyna, wciąż naiwnie niewinna, nie mogła przypuszczać ,że i te także. Mimo, iż wielbiła go i podziwiała.
Nie sądziła, że takie właśnie będzie jej przeznaczenie.
- Odpowiedz! - nalegał, nie świadom jej myśli.
-  Ja nie wiem, o Panie mój! Przysłano mnie tu i kazano spełniać wszelkie twoje rozkazy!
- Wszelkie?
Czy jej się wydaje, czy z niej kpi.
-  Tak Światło Księżyca.