Przeskocz do treści

Fragmenty


***
Kiedy stanęła pod drzwiami naczelnej, przez moment się zawahała,
nim zapukała do drzwi.
- Proszę. – Usłyszała.
Nacisnęła klamkę. Pomieszczenie zalane było słońcem wiosennego poranka.
Odruchowo zmrużył oczy, jednak wyraźnie zobaczyła siedzącą
w fotelu dla gości, niedużą blondynkę.
Dziewczyna – co Kate od razu się rzuciło w oczy – miała piękne,
długie włosy, opadające w naturalnych lokach na plecy i sięgające jej bioder.
Kate zatrzymała się w progu. Tamta spojrzała na nią krótko, ale ciekawie.
- Zapraszamy! – szefowa była, nie wiedzieć czemu, w bajecznym humorze.
- Dzień dobry…- wyjąkała Kate, zmieszana obecnością obcej.
Blondwłosa dziewczyna wstała i wyciągnęła do niej dłoń.
- Cześć, jestem Anna.
Kate uścisnęła podaną rękę.
- Katarzyna.
Teraz mogła przyjrzeć się jej z bliska. Miała ładne usta i zielone oczy.
Pachniała magnoliami. Kate od razu to wyczuła, bo pracowała kiedyś w perfumerii.
Anna miała na sobie jasne dżinsy i tęczowego T-shirta. Oraz białe trampki.
Gdyby nie te jej niezwykłe włosy i ładne usta, być może nie zwracałaby na siebie żadnej uwagi, a tak…
Kate poczuła się dziwnie. Jakby ją raził grom.
Laska miała w sobie coś niewytłumaczalnego, a przyciągającego.
Coś, co chciało by się odkryć. Co ona sama chętnie by odkryła.
Być może w innej sytuacji, ale…
Wciąż nie wiedziała, po co ją wezwano.
- Kasiu – szefowa wskazała jej drugi, wolny fotel w gabinecie.
- Anna jest pisarką. Chciała nawiązać współpracę z naszym wydawnictwem.
- Ale my nie wydajemy książek - stwierdziła Kate, nim się ugryzła w język.
Szefowa spiorunowała ją wzrokiem.
- Owszem, do tej pory tak było. Jednak postanowiłam zaryzykować i spróbować czegoś nowego, a co za tym idzie rozwinąć naszą działalność na nowe pola rynku. A ponieważ Anna pisze głownie o Japonii, czerpiąc wenę z Anime i Mang, jej teksty wyśmienicie się do tego nadadzą. Czytałam kilka z nich! Są więcej niż dobre.
Tu szefowa spojrzała na blondynkę, a ta – nie wiedzieć czemu – pokryła się rumieńcem.
- A co ja mam z tym wspólnego? – zapytała znów prosto z mostu Kate.
- Będziesz managerem Anny. A także jej promotorką u nas w wydawnictwie. Annie przyda się pomoc i ktoś, kto ją poprowadzi. Jesteście w podobnym wieku i macie, hmmm… - naczelna się zająknęła, po czym kontynuowała – podobne zainteresowania. Tak więc jeśli się dogadacie, a na to liczę, jeszcze w tym roku wydamy zbiór opowiadań Anny.
Kate milczała. Naczelna nawet nie zapytała jej o zgodę.
Spojrzała na Annę, która czekała spokojnie na swoim miejscu.
Jedynym objawem jej uczuć, było nerwowe
skubanie paska torebki.
- Sugeruję wspólną kawę czy na co macie ochotę! Zapoznajcie się dziewczyny! Kate, zabierz Annę na miasto, jeszcze nie widziała Warszawy. Tylko pamiętaj o fakturze na wydawnictwo, bym mogła odliczyć koszty!
- Idziemy? – zapytała blondynka, wstając.
Być może, podobnie jak Kate, miała ochotę wyjść
i przerwać tę krepującą i niewygodną sytuację.
Obie dziewczyny wszyły i dopiero za szklanymi drzwiami odetchnęły z ulgą.