Przeskocz do treści

Koty spadają z nieba.
19 styczeń
Trzy godziny do północy.
A tyle jeszcze do zrobienia. Wszystko i nic. Planuję, piszę, drę zapisane słowa. Skreślam myśli i czekam…
Cud się nie zdarzy. Na cud trzeba zapracować.
C… U… D…
Czas unieść dupę!
Unoszę. Niezbyt wysoko. Bo kto wyżej sr… niż ją ma – jak powiada przysłowie.
Dlatego planowanie jest do d…
Zbyt często idę na żywioł. Czy żałuję? Też pewnie zbyt często. A życie ucieka. Życie sobie…
A ja? Ja jak zawsze sobie. Słucham miauczenia, popijam kawą i delektuję się czekaniem.
To co niezapisane zawsze mnie kusiło. Zawsze lepiej brzmi. Zawsze czeka…
W mojej głowie.
cdn


Koty spadają z nieba.
9 styczeń.
A Świat kręci się dalej.
Często sobie powtarzam, zwłaszcza w trudnych sytuacjach, że Świat się nie zawali, skoro do tej pory – pod innymi nieszczęściami – nie zawalił się jeszcze. Jak się kręcił bez nas wcześniej, będzie się kręcił i długo po nas.
Oby! Bo patrząc na to, co się wyprawia, to mam pewne obawy. Znaczne zresztą. Ludzkość to najgorsza zaraza trawiąca tę piękną planetę. Jeśli kiedyś narodzę się ponownie, mam nadzieję, że jako kot.
A co do kotów właśnie. Czego im do szczęścia potrzeba? Pełnej miski, ciepłego kąta i tyle. Dłoni, co pogłaszcze. I z zadowolenia aż mruczy. Przynajmniej nie słyszałam, by się skarżył.
A ludzie? Cięgle im coś nie pasuje. Czasami warto sprowadzać rzeczy do najprostszych. Czasami warto, by docenić to co mamy.
A świat nadal będzie się kręcił.
Bez nas też!
Cdn...