Przeskocz do treści

Trylogia Uczuć


ON
Od dłuższego czasu stał bez ruchu na samym środku skrzyżowania Shibuya, a ludzie mijali go obojętnie. Dopiero kiedy ktoś, zupełnie niechcący, trącił go nieco, zamrugawszy ze zdziwienia, obejrzał się za siebie. Czy mu się zdawało, czy właśnie ją ujrzał pośród tłumu? Nie, to niemożliwe przecież! Wiatr zmógł się nagle, a ze wschodu nadciągnęły ciemne, burzowe chmury. Nareszcie!
Kto to widział, by upał był tak męczący o tej porze roku? Czuł jak pot zrasza mu całe ciało, a T-shirt lepi się do pleców i torsu. Zupełnie jak po treningu.
Marzył o prysznicu, chłodnym, szybkim i orzeźwiającym. Marzył o niej. Od dawna. Od tego pierwszego dnia, gdy nikły zapach magnolii oczarował go i uniósł w nieznane dotąd uczucia. Obudził w nim nie tylko pożądanie, ale i miłość. Pierwszy raz. I – czego był absolutnie pewien – ostatni i jedyny. Kochał ją całym sercem. I stracił. Tęsknotę, przecież nękającą go i tak bez ustanku, spotęgował nikły zapach magnolii i deszczu, który pojawił się znikąd, by zawładnąć jego zmysłami, na samym środku ruchliwej ulicy. Jego sercem i umysłem. Przyniósł go wiatr z nad oceanu. Obudził wspomnienia. Tamta noc. Jedyna, wyjątkowa i pełna namiętności. Czerwona sukienka i jej jasne loki. Smak szampana i ogromne pragnienie, by móc być w niej. Pożądanie rozsadzające zmysły, ogarniające umysł, palące i nieugaszone. Miłość trawiącą jego serce. Zatracenie w niej, zapomnienie, niemoc. Jej cudowne słodkie usta. Wahanie, czy raz jeszcze mu pozwoli ponieść ich ku niebu? Przeogromna ochota, by czas zatrzymał się w miejscu, w tej jednej, jedynej chwili. By móc trwać tak wiecznie. Zatapiać się coraz głębiej w rozkosze uniesienie i zostać tam z nią na wieki. Ból serca zgłuszyć pocałunkami. Chłonąc ciepło i słodycz jej drżących warg. Oddychać nią. Tym uwodzącym go zapachem magnolii i jaśminu, który zapadł mu w serce. Słodki, lekki zapach, znikomy aromat kwiatów. Cudownie drażniący zmysły i potęgujący i tak niegasnące pożądanie.
Ostatni raz trzymał ją w ramionach. Ostatni raz była jego i jednocześnie nie była. Kochał ją i czuł, że ona odważenia to uczucie. Jednak ich miłość nie miała szans na przetrwanie. Wiedział to dobrze. Tamta noc tak cudowna i niezapomniana, skończyła się. Świt, który nadszedł zbyt szybko, złamał im serca na zawsze.
Stał tak, dopóki grzmot jaki wstrząsnął eterem, nie przywołał go do rzeczywistości. Tokio o tej porze roku męczyło go i drażniło. Tłum ludzi, a po środku on. Poczuł się tak samotny, jak jeszcze nigdy dotąd. Serce ścisłego się w nagłym bólu. Zapach, który starał się jeszcze wychwycić, uleciał z wiatrem. Westchnął. A trzeba było wyjechać gdy nadarzyła się okazja.
https://www.facebook.com/trylogiauczuc/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *