Przeskocz do treści

Niczyja


"Ann siedziała na krawężniku, dopóki pierwsze promienie słońca nie sięgnęły trotuaru. Mimo ciepła, jakie dawał letni poranek, drżała. Nie tylko z niewyspania czy zimna, ale też od płaczu i emocji. Nerwy miała na postronku, który najwyraźniej właśnie się urwał. W przypływie wściekłości i niemocy rzuciła czerwonymi szpilkami przed siebie na oślep. A do diabła z nimi! Co jej teraz po nich? Wylądowały na środku ulicy. Ten widok całkiem ją załamał. Objęła ramionami kolana i szlochała tak długo, aż zabrakło jej łez."

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *